poniedziałek, 7 grudnia 2009

Belfer...

Ślub Doroty i Maćka był dla mnie ślubem innym niż wszystkie. Na tym ślubie prócz roli fotografa spoczywała na mnie rola nauczyciela. W tym dniu miałem swojego pierwszego w życiu drugiego fotografa, Annę Różnicką. Ania to bardzo sympatyczna osoba i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że byłem dobrym nauczycielem i że pomimo polowania na ciekawe momenty udało mi się co nieco Ani pomóc w spojrzeniu na śluby. Zapraszam na jej bloga.

Dodatkowo, prócz Ani, w tym dniu towarzyszyła mi moja małżonka - Paulina. To było pierwsze zlecenie, na którym byłem razem z żoną. Paulina obsługiwała kamerę. Dzięki żonie zrozumiałem, że ciężko fotografowi jest nie znaleźć się na filmie. Pomimo, że starałem się (jak najbardziej tylko mogłem) nie wchodzić w zasięg jej kamery, to potem w czasie obróbki zauważyłem, że było mnie tam pełno. Cieszę się bardzo, że mam taką kochaną i wyrozumiałą żonę, bo skończyło się tylko na zabawnych komentarzach z jej strony, a nie rozwodem :) Poniżej kilka kadrów z tego niezapomnianego dnia dla Doroty i Maćka.





































P.S.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił zdjęcia laseczkom, które mi wtedy towarzyszyły :)



czwartek, 26 listopada 2009

Polska złota jesień...

W piękny, słoneczno-jesienny poniedziałek miałem przyjemność fotografować plener Doroty i Maćka. Maciek był świadkiem na ślubie Agnieszki Marcina. Dorota zaś to bardzo radosna osoba. Nie potrafiła przestać się śmiać. Poniżej kilka zdjęć z tego pleneru...













P.S.
Jak zwykle, chciałbym podziękować żonie za pomoc i dotrzymanie mi towarzystwa na plenerze :) Kocham Ciebie!


żonka z kamerą - czekając na chmury

poniedziałek, 23 listopada 2009

Szczęśliwi fotografowie czasu nie liczą...

Dziesiątego października Karol ślubował Karolinie, a Karolina Karolowi. Był to piękny słoneczny jesienny dzień. Chmurki też się czasem pojawiały, ale słonko wygrało tę batalię. Karolina i Karol do ślubu udali się pięknym oryginalnym Rolls-Royce z kierownicą po prawej stronie, który mnie zachwycił. Jednak najbardziej w pamięci zostało mi wesele. Mnóstwo kolorowych światełek i dwóch bardzo sympatycznych panów, którzy potrafili rozkręcić zabawę: wodzirej i DJ. Ludzie bawili się fantastycznie. Przyznam, że to było moje pierwsze wesele, gdzie nawet nie zauważyłem jak wybiła północ i zaczęły się oczepiny. Byłem w szoku, że czas tak szybko mi minął. Poniżej przedstawiam w skrócie bieg wydarzeń.

















































Ile byłabyś / byłbyś w stanie zapłacić za nieprzeciętne zdjęcia ślubne