Ślub Doroty i Maćka był dla mnie ślubem innym niż wszystkie. Na tym ślubie prócz roli fotografa spoczywała na mnie rola nauczyciela. W tym dniu miałem swojego pierwszego w życiu drugiego fotografa, Annę Różnicką. Ania to bardzo sympatyczna osoba i bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że byłem dobrym nauczycielem i że pomimo polowania na ciekawe momenty udało mi się co nieco Ani pomóc w spojrzeniu na śluby. Zapraszam na jej bloga.
Dodatkowo, prócz Ani, w tym dniu towarzyszyła mi moja małżonka - Paulina. To było pierwsze zlecenie, na którym byłem razem z żoną. Paulina obsługiwała kamerę. Dzięki żonie zrozumiałem, że ciężko fotografowi jest nie znaleźć się na filmie. Pomimo, że starałem się (jak najbardziej tylko mogłem) nie wchodzić w zasięg jej kamery, to potem w czasie obróbki zauważyłem, że było mnie tam pełno. Cieszę się bardzo, że mam taką kochaną i wyrozumiałą żonę, bo skończyło się tylko na zabawnych komentarzach z jej strony, a nie rozwodem :) Poniżej kilka kadrów z tego niezapomnianego dnia dla Doroty i Maćka.


































P.S.
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił zdjęcia laseczkom, które mi wtedy towarzyszyły :)
Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił zdjęcia laseczkom, które mi wtedy towarzyszyły :)

































































