Dużo się nad tym zastanawiałem – ostatnio pomiędzy przelotami na reportaże ślubne zamiast za kółkiem siedziałem w fotelu lotniczym więc spisałem przemyślenia – moim zdaniem fotografa wynajmuje się najczęściej:
bo koleżanka miała, zdjęcia się podobają. Jeden z najprostszych wariantów: widzicie dokładnie co koleżanka dostała. Warto mieć tylko świadomość, że koleżanka płaciła mniej i że ceny rosną. Pocieszające jest to, że fotograf robi lepsze zdjęcia niż kiedyś… przynajmniej większość fotografów :)
bo jest tani i musimy się pogodzić z faktem, że nasz wybór podyktowany jest ceną. Zdjęcia średnio nam się podobają, ale finanse niestety zmuszają nas do tego wyboru. No i mnóstwo dziewczyn z forum go miało. Osobiście uważam, że zamiast płacić amatorowi, który na Was będzie się uczył i weźmie za to pieniądze (co uważam za szczyt bezczelności – wg mnie uczący płaci za naukę komuś lub w najlepszym wypadku ma możliwość edukacji ZA DARMO) lepiej poprosić kogoś znajomego o zrobienie zdjęć. Często sprzęt będzie podobny, a ktoś będzie miał okazję i radość zrobienia Wam prezentu. Jakość zdjęć niekoniecznie musi odbiegać od tego, co niektórzy oferują jako zdjęcia ślubne odpłatnie.
nie ma innego wolnego na ten termin – za późno wzięliście się za szukanie. Trochę bolesna rzeczywistość braku możliwości innego wyboru. Częsty przypadek i chyba 90% zapytań w tym momencie – ani nie mam specjalnie do kogo odesłać, bo wszyscy fotografowie, których mogę z czystym sumieniem polecić zajęci, ani nie mam co tak naprawdę mądrego doradzić. Delta mamy problem. Wybieracie to co możecie czyli niewiele. Szansa na dobrego fotografa miesiąc przed ślubem to środa/sobota w Lotto.
myślimy, że ten fotograf zrobi nam zdjęcia takie jak nam się podobają u innego fotografa tylko taniej. Osobiście uważam, że każda wtórna kopia musi być gorsza. Natomiast poprzeczkę tego kompromisu ustawiliście sami. Ten wybrany fotograf niekoniecznie musi “czuć” zdjęcia jakich oczekujecie od niego. Ale o dziwo – żyjemy w kraju, gdzie można komuś obiecać, że zrobi się takie zdjęcia jak fotograf z górnej półki tylko oczywiście… taniej. Nawet w ERZE nie opowiadają takich bajek jak w lidze polskich fotografów ślubnych. Co śmieszniejsze – im tańszy fotograf, tym więcej obietnic.
wynajmujecie fotografa, któremu ufacie, widzieliście co najmniej kilka jego całych materiałów a nie kilkadziesiąt najlepszych zdjęć z przestrzeni kilku lat. patrząc na cały materiał dopiero można mieć pojęcie jaki jest średni poziom jego zdjęć. Co to jest cały materiał? Sto zdjęć jednej pary z samego reportażu. Kilka dobrych zdjęć czasem myli. O profesjonalizmie wg mnie świadczy powtarzalność poziomu widoczna na wielu zdjęciach, ale nie kilku najlepszych, tylko globalnie poziom zdjęć na tle całego ślubu. Sprzęt, doświadczenie, dyskrecja, umiejętność pracy z ludźmi – czyli kontakt. Wbrew pozorom i zapatrzeniu na zdjęcia fotografów zagranicznych jest naprawdę sporo dobrych fotografów w Polsce. Najistotniejsze jest to, że dobry fotograf widząc, że nie nadaje na tych samych falach co Wy nie podejmie się zdjęć. To nie jest foch, gwiazdorstwo, ale po prostu odpowiedzialność. Wynajmujecie kogoś, kto ma już swój styl, metody pracy i na podstawie tego gwarantuje efekt. Wie co zrobi. Wie co wyjdzie. Dlatego jeżeli macie ciężki kontakt, źle Wam się rozmawia, jakieś złe fluidy etc. to lepiej nie. Albo akceptujecie jego stylistykę i sposób pracy albo nie. Fotograf powinien pracować na swoich warunkach, bo tylko wtedy może ręczyć Wam za efekt, a tego też oczekujecie.
wynajmujecie dowolnego fotografa za podaną przez niego cenę. Pełen komfort pod warunkiem, że trafiliście na właściwą osobę. Pytanie czy dobrze przemyśleliście wybór? Jeżeli podobają Wam się zdjęcia jakie ma w portfolio, to już połowa sukcesu. Hydrozagadka w wersji uproszczonej: jakie są szanse na trafienie na właściwego fotografa za pomocą internetu? Przecież nawet szary burek się może spozycjonować jako pudel królewski o lśniącej śnieżnobiałej sierści… Spotkanie, zdjęcia na papierze, rozmowa. Fajna osoba? Zdjęcia Was zauroczyły? Podpisujcie. Za dwa dni może się okazać, że ktoś też miał fajne spotkanie z fotografem, tylko wyszedł z podpisaną umową.
tego fotografa polecał ktoś na jakimś forum. Powód dobry jak każdy inny. Może to sam fotograf polecał się na forum? Może fotograf ma krewnych lub znajomych? Myśleć nam nie kazano, bo na forum polecano…
Czy tytułowe tanio szybko dobrze jest w ogóle możliwe?





